Zmożona pracą, do domu doczłapałam,
po czym ciężko westchnęłam, bo awizo odebrałam,
teczkę zostawiwszy, z nadzieją wyruszałam,
że formalność załatwiwszy, mruknę: ,,już z poczty się zmyłam!",
Na nic jednak, naiwne me nadzieje,
Bo któż by się domyślał na jaką kolejkę się nadzieję,
Minuty więc się wloką, a okienka nieczynne,
tymczasem petentów gniew wzrasta, pocztowe baby temu winne!
Pytam więc, oszczędzając historii Wam tej,
Czy to serio konieczne robić przerwy akurat o 17-ej??